„M” jak marzenie (ta historia wydarzyła się naprawdę)


Ten dzień zapowiadał się całkiem zwyczajnie. Magda przeciągnęła się leniwie.
Dobrze, że dziś nie ma zajęć i można dłużej pospać. Ziewnęła głęboko i za chwilę wstała,
żeby zrobić sobie poranną kawę. Rozsiadła się wygodnie w fotelu i jeszcze będąc w szlafroku
zaczęła od niechcenia przeglądać strony gazety. Jej wzrok śledził przede wszystkim
ogłoszenia. Nagle – „Bomba!” – ogłoszenie o naborze młodych dziewczyn do musicalu
w Niemczech. Wymagany odpowiedni wiek i kostium kąpielowy. „A może bym spróbowała?”
– pomyślała. Sama dziwiła się sobie. Nigdy dotąd nie była tak odważna. Tym razem marzenia
wzięły górę. „M jak Magda” czyli „M jak Marzenie”.
Zaczęła się robić na błysk. Od siostry pożyczyła kostium bikini – turkusowy, pasujący
do koloru oczu – a od mamy szpilki. W takim stroju przeglądała się w lustrze, gdy mama
z siostrą wróciły do domu z zakupów. Były w szoku.
– Wybieram się na basen, a później do solarium – powiedziała, usprawiedliwiając się
i czując jednocześnie pałające policzki.
Czas nabrał tempa. Była zdeterminowana. Wzięła taksówkę i już niebawem była na
miejscu. Na czas przeglądu organizatorzy castingu wynajęli jeden z miejscowych teatrów.
Sami siedzieli w pierwszym rzędzie, a dziewczyny wchodziły kolejno na scenę. Kiedy
przyszła kolej na Magdę, czuła, jak dygocą jej nogi. Poproszono, żeby się przedstawiła.
Zobaczyła, jak jeden z Niemców – główny organizator castingu – patrzy na nią
z politowaniem. Na scenie była mniej niż pięć minut – tyle czasu, ile wystarczyło na
wypowiedzenie swojego imienia i nazwiska.
Wracała do domu smutna. „Nie poznali się na mnie” – pomyślała. W tramwaju było
dużo młodych ludzi. Jedna z dziewcząt chwaliła się, że kupiła sobie jogurt upiększający.
Kolega, który stał najbliżej, zadrwił:
– Pewnie kupiłaś całą zgrzewkę?
Na jednym z budynków, mijanym na trasie, była reklama wina: „Choć inne mają
lepsze kształty, tutaj liczy się wnętrze”. „Piękno jest we mnie” – pomyślała – „Nieważne jest
opakowanie. Nie jestem pustą butelką, którą można wyrzucić”.
Wieczorem, gdy na pocieszenie zajadała się czekoladą i oglądała w telewizji
wiadomości, usłyszała nagle, że trzeba bardzo uważać na ogłoszenia o castingach do pracy na
Zachodzie, bo w ten sposób dziewczyny są werbowane i wykorzystywane w lokalach
towarzyskich. „Jestem uratowana” – pomyślała – „Nie wyglądam na pierwszą lepszą.
Dowartościowali mnie.” Zasypiała z uśmiechem i myślą: „piękno jest wewnątrz”.

Iwona Szkudelska
Moja metryka wskazuje na to, że mam więcej lat niż wyglądam. Lubię patrzeć na świat
oczyma dziecka Bożego i pisać artykuły niosące nadzieję. Piszę też wiersze, teksty do piosenek, gram na gitarze. Moją pasją są robótki ręczne. Najważniejsza jest dla mnie wiara.

Komentarze

Popularne posty